Hodowla Monsterów wymaga wiele paszy, pasji oraz cierpliwości.
Kategorie: Wszystkie | galeria buch w brzuch
RSS
środa, 28 czerwca 2017
Dwulatek

 

Dzień z dwulatkiem mija niczym chwilka - on wyrzuca, ściąga, rozlewa, a ja chodzę i niweluję skutki.

No, ale cóż - dziecko musi eksplorować.

Właśnie nauczył się otwierać drzwi wyjściowe, więc do wszystkich groźnych elementów życia powszedniego dochodzi niebezpieczeństwo ucieczki, które, najstarsi czytelnicy Monsterowa pamiętają, wprowadził w życie starszy brat.

Nastąpił też moment, kiedy na każde ograniczenie jego zachcianek Monsterunio reaguje gigantyczną awanturą. Ma dostać to, czego chce, kiedy chce i robić z tym, co zechce. Inaczej - krzyk.

Ale zanim się oswoi, to go nie ma.

Wygląda to tak:

Nadal ciężko, jeśli w ogóle, się z nim dogadać, współpracuje wtedy, kiedy sam chce (żadne machanie pa-pa na zawołanie!), a jedząc ma szeroki gest dla małych stworzonek zasiedlających okolice jego miejsca popasu.

Bywa też słodziutkim przytulaskiem i takie chwile będziemy zachowywać w pamięci, a nie te inne...

 

Przyjemnego dreptania ścieżkami życia, Robaczku!

09:52, monstermama
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 czerwca 2017
BUCIKI GUCIO TEAM

Po roku testowania wózków biegowych w końcu wybraliśmy ten idealny.

I taki mamy teraz team

Polecam testowanie, w internecie, ba, nawet w sklepie, wózko-przyczepki, przynajmniej te z wyższej półki, wyglądają tak samo. Po przejechaniu paru metrów też jest bosko, choć sukcesem jest, gdy dziecko chce do przyczepki wsiąść (taki błąd popełniliśmy w zeszłym roku na wakacjach - wzięliśmy przyczepkę, która z opisu wydawała się idealna - była koszmarna, ciężka i niewygodna dla Monsterunia). A gdzie testować? W Poznaniu można się w tym celu udać do

Małego Guliwera



Wypożyczaliśmy po kolei różne firmy. Braliśmy na weekend, biegaliśmy z nią (to przede wszystkim) oraz ciągnęliśmy za rowerem.
I wiecie co się okazało? Że parę kilogramów w te lub wewte ma różnicę! Oraz że jeśli nie biega się czy nie jeździ z przyczepką na codzień, to wydawanie takiej kupy pieniędzy nie ma sensu. Lepiej co rok wypożyczać nowszy model.

Ostatecznie kupiliśmy najbardziej sportową wersję Thule.
Teraz już nie mogę mieć wytłumaczenia gorszych wyników na przełajach pchaniem wózka, bo ten to sam biegnie.
Serio. Trzeba używać hamulca postojowego, bo inaczej toczy się do przodu. Po trzech miesiącach użytkowania nie znalazłam jego wad
Oprócz ceny. Tylko, że jakość kosztuje.

niedziela, 28 maja 2017
dwudziestotrzymiesięczniak

Oprócz tego, że słodki, to i rzucać się na glebę niczym rasowy dwulatek potrafi.

 

Zdjęcia są z fazy słodkiej, bo jak zmęczony, to by z pewnością by telefonem śwignął w dal

- tu szykuje się do treningu - najważniejsze to być odpowiednio nawodnionym

 

Wtedy można przebierać nogami

A na ostatnim przedstawieniu Teatru Blum graliśmy na cymbałkach

22:08, monstermama
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 maja 2017
Monsterunio nieogarnięty, czyli jak żyliśmy, gdy używaliśmy wielu synonimów zamiast słowa wytrycha "ogarnąć"

 

Od września Monsterunio awansuje do przejściowej grupy Poziomek, a nie do nastarszej grupy Malinek, gdyż (i tu cytat z jednej z pań wychowawczyń): "NIE OGARNIA".

Pani rozgadała się szerzej, mianowicie chodzi jej o to, iż podczas, gdy cała grupa idzie do stolików na posiłek, Monsterunio bawi się w gonito wokół stołów.

Monstertata przyznał, że owszem, w domu też tę zabawę bardzo lubi.

Pani poprosiła także, by ogarnąć sprawę używania widelca. Tutaj Monstertata wykazał się asertywnością, gdyż przerwał słowotok wychowawczyni uwagę czyniąc, że w domu Monsterunio posługuje się sztućcami. Pani nie musi znać szczegółów, w jakich konkretnie przypadkach oraz okolicznościach sztućców używa, aczkolwiek muszę przyznać, że do szeroko pojmowanej konsumpcji, także. Zdarza się.

 

Poza tym jest pani pieszczotliwie nazywana przeze mnie cyganichą, a przez Monstertatę una strega (wiedźmą), a którą Monsterunio uwielbia - odchodzi właśnie na emeryturę! I to przed końcem roku. To ja nie wiem, jak pozostałe panie OGARNĄ to całe towarzystwo. Może dlatego pani Grażynce zależy na szybkiej karności Monsterunia.

Łatwo nie będzie. W wakacje planowałam odpieluchowanie i obym się miło zaskoczyła, chociaż na razie nie widzę tego w różowych barwach.

Żółto-brązowych raczej. Mokrych...

Poza tym wreszcie można siedzieć na ciepłym piasku i nie dygotać z zimna.

Ale zbyt długo to my tak nie siedzimy. Biegamy raczej.

10:40, monstermama
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 maja 2017
odpukać

 

Monsterunio już nie choruje i codziennie odwiedza placówkę edukacyjną.

Rano, z powodu przymrozków, jedzie autobusem.

 

Zajcudowniejszą cechą Monsterunia jest jego przeważnie dobry humor i uśmiech dla wszystkich. Nawet z rana, nawet lekko niedospanym będąc.

 

 

A popołudniu - już rowerem.

 

 Transport do i ze żłoba oraz zdjęć autorstwo - Monstertata

A w samym żłobku? Skarg nie ma (co Monsterbabcia skomentowała, że "no tak, matka synów na to tylko zwraca uwagę" - ale to prawda - przy odbiorze nie trzeba (na razie) zlewać się ze ścianą w oczekiwaniu, cóż to naszę dziecię tego dnia zmalowało.

Ale faktem jest także to, że panie mówią, że bawi się, śpi,  zjada wszystko, żaden problem. Ba! Sama bym się zapisała na wyżywienie do tego żłobka.

11:12, monstermama
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 kwietnia 2017
dwudziestodwumiesięczniak

 

Prawie dwulatek uwielbia budować.

Wieże z dużych klocków, z drewnianych pociągi oraz układa samochody w korkach ulicznych.

08:46, monstermama
Link Komentarze (4) »
czwartek, 06 kwietnia 2017
pit stop

 

Monsterunio wrócił do żłobka, ale zanim to uczynił,  dostąpił pierwszych postrzyżyn.

Dopiero teraz, albowiem wcześniej Monstertata  zbyt przywiązany do loczków syna swego najmłodszego był.

Luksusowo i beztraumatycznie potraktowała ciocia-fryzjerka naszego robaczka -

kto może pochwalić się odbywaniem strzeżenia wprost na podłodze, podczas konsumpcji żurawinek?

 

Z ciocią dentystką tak łatwo nie poszło.

Monsterunio nie lubi myć zębów, cowieczorna bitwa o mycie odchodzi w akompaniamencie wycia i zawodzenia, więc i otwarcie paszczy na fotelu dentystycznym łatwe i przyjemne nie było.

Starsze rodzeństwo asystowało i trzymało kciuki.

13:07, monstermama
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 marca 2017
dwudziestojednomiesięczniak

biega



22:00, monstermama
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 marca 2017
na opak

 

wtorek

Po poniedziałkowej wpadce, tym razem na wyjście wyposażyłam Monsterunia w kalosze.

Trochę trwało, zanim się przyzwyczaił do chodzenia w nich, ale gdy zobaczył, że wpada w wodę i nie jest mu zimno - spodobało się. Poszliśmy w poszukiwaniu kałuż do bocznej, ale nadal przez samochody uczęszczanej, uliczki.

Okazało się, że Monsterunio jest wręcz mistrzem w OMIJANIU kałuż! Doskonale widzi już z daleka takową i omija ją szerokim łukiem. Te chodnikowe. Natomiast jego sokoli wzrok wypatruje wielkich jezior umiejscowionych na ulicy. I szalenie się denerwował, że go co jakiś czas z tej ulicy usuwam. Wygrażał jadącym samochodem i mnie. Ostatecznie strzelił focha i legł pokotem. Taki był koniec spaceru.

środa

Kałuże ostatecznie wyschły.

W poprzednią sobotę Monsterunio postanowił biec od startu w przeciwną stronę do mety. Ciężko było go przekonać, że gonienie innych uczestników biegu jest zabawne.

Ale nadal ćwiczymy i coraz sprawniej i dłużej na nogach się utrzymuje. Aczkolwiek trzeba często go zachęcać sposobem, by udawał się w tę stronę, w którą chcemy.

11:00, monstermama
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 marca 2017
przekora

 

Poniedziałek

Padało w nocy, ale do popołudnia mocno wiało i wysuszyło prawie wszystkie kałuże w parku.

Prócz dwóch: jednej rozległej, płytkiej, drugiej wielkiej jak ocean.

Po standardowej przebieżce po alejkach, Monsterunio zażyczył sobie rutynowego biegania pomiędzy furtkami na placu zabaw. Po godzinie mu się znudziło i wtedy, popychając wózek w stronę domu zauważył placek wody nr 1.

Przez przypadek przetuptał przezeń rozbryzgując niewielkie fontanki wokół.

Spodobało się.

Jako, że wody w zagłębieniu było jak na lekarstwo, a buty miał wodoodporne, choć nie gumowe, pozwoliłam mu chodzić i chlapać tam i z powrotem.

Wreszcie osuszył całą kałużę, westchnął i ruszył na poszukiwanie kolejnej, jakże wspaniałej, świeżo odkrytej atrakcji.

Ruszyłam za nim nie przypuszczając, że jeszcze w parku jakikolwiek akwen się ostał. Wielką lochę zauważyliśmy chyba jednocześnie. Dla Monsterunia musiała być małym jeziorkiem, nawet małe zmarszczenia czy fale się na niej pojawiły, gdyż wiatr się wzmógł.

Było już po 18, zapadł zmrok, w parku byli nieliczni wyprowadzający psy i my.

Oraz jeziorko.

Monsterunio parę minut stał nad jego brzegiem, a ja trajkowałam zadowolona z jego dojrzałej decyzji -

- Tak, ta kałuża jest za głęboka, nie masz kaloszy, obchodzimy taką WIELKĄ KAŁUŻĘ, bo zmoczysz buty...

- Nie! - ostrzegłam, bo wykonał jakiś nieskoordynowany ruch

- NIEEEEE! -zawołałam

Ale było już za późno. Monsterunio ruszył kłusem, zabulgotało i szeroki przestwór oceanu wlał mu się w buty górą.

Monsterunio zaniemówił, ja zastygłam.

Potem wypadki potoczyły się błyskawicznie: wyłowiłam Monsterunia z kałuży, dwoma ruchami oswobodziłam jego giry ze zmoczonych butów i skarpet, wrzuciłam do wózka, przykryłam kocem i pomknęłam pędem do domu.

Gnałam, jak nigdy jeszcze dotąd. Aż do utraty tchu przed wejściem.

Pytanie dnia:

- O co zapytał się po wszystkim Monstertata?

 

 

Macie jedną próbę.

 

Jaki miałam czas....

 

cdn.

 

17:00, monstermama
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21